ale nie wiesz, czy się nadajesz.
Dlaczego więc nie zacząć jako freelancer, żeby sprawdzić?
Pierwsze kroki jako dziennikarza growego
Choć wiele osób myśli o dziennikarzach jako członkach redakcji,
to w świecie gier większość dziennikarzy to wolni strzelcy.
W odróżnieniu od pracowników, mających stałe wynagrodzenie i benefity,
freelancerom płaci się od artykułu.
Aby dostać robotę, wysyłają oni redaktorom podsumowanie
tego, co chcieliby napisać,
a potem dostarczają gotowy artykuł, jeśli zostanie on zamówiony.
Wolni strzelcy pracują dla siebie,
utrzymując się z pojedynczych zleceń,
regularnego pisania do konkretnych działów
oraz z prac niezwiązanych z graniem.
To męczące, stresujące, a czasem dołujące, gdy brakuje zleceń,
ale jest też bardzo eleastyczne.
A co najważniejsze dla nas, można się tym zająć po pracy.
Utrzymując stabilność finansową naszej dziennej roboty
podczas, gdy badamy grunt growego dziennikarstwa.
Pomówmy dzisiaj, jak zdobyć pierwsze publikacje jako freelancer.
Gdy już tego dokonasz, będziesz znacznie
lepiej wiedzieć, czy chcesz takiej kariery.
Krok pierwszy: Podszlifuj pisanie.
Bycie dziennikarzem growym to przede wszystkim praca z językiem.
Możesz być światowym ekspertem od Street Fightera
albo mieć kontakty w branży na całym świecie,
ale jeśli nie jesteś w stanie przelać swoich myśli na papier,
nie utrzymasz się długo.
Jak zatem nauczyć się pisać?
Jedną z opcji jest zapisanie się na uczelni na zajęcia wymagające pisania.
Między zajęciami zapytajcie, czy uczelniana gazetka was nie zechce.
To nie musi być nic związanego z grami.
Po prostu postawcie się w roli, w której musicie produkować artykuły.
Czy chodzicie na uczelnię czy nie, zacznijcie ćwiczyć.
Załóżcie bloga na Gamasutrze, Medium albo Wordpressie
i zacznijcie pisac o grach.
Proście o krytykę i nie brońcie się, gdy ludzie coś zasugerują.
Uznajcie to za beta testy.
Celem nie jest perfekcja,
ale odkrycie słabych i mocnych stron i zaadresowanie problemów.
W międzyczasie, zacznijcie analizować artykuły, które się wam podobały.
Dowiedzcie się, dlaczego wam się podobały
i przenieście to, czego się nauczyliście do własnego pisania.
Po kilku miesiącach regularnego blogowania powinniście mieć kilka tekstów,
które będą wystarczająco dobre jako próbki waszego stylu.
Krok drugi: szukajcie okazji.
Czytajcie strony o grach tak, jakby to była wasza praca albo obsesja.
Róbcie listy.
Jakie artykuły się publikuje?
Czy strona lubi teksty z głównego nurtu, czy dziwactwa?
Zrozumcie, jaki jest unikalny „głos” tych stron
i spróbujcie napisać kilka akapitów w tym stylu.
Wtedy znajdźcie e-mail redakcji, gdzie będziecie mogli wysłać propozycje.
To moment, gdy kończy się trening.
Macie jeden cel: opublikować jeden artykuł.
Najlepiej gdzieś, gdzie zapłacą.
Bo nie wszyscy płacą.
Niestety, niektóre strony żerują na napalonych, młodych pisarzach.
Nie powiem wam, żebyście nigdy do nich nie pisali, ale postawmy sprawę jasno.
Jeśli pracujecie dla portalu entuzjastów, to powinno być jak praktyki.
Powinni odwdzięczyć się doświadczeniem i nauką.
Nigdy nie pracujcie „dla publikacji”.
Jeśli są za mali, żeby zapłacić, to nie mają odpowiedniego zasięgu.
Ustrzegajcie się też sytuacji, gdy redaktor zarabia, a wy nie.
Nauczcie się, czego się da i idźcie dalej.
Bo mentorów znajdziecie też tam, gdzie płacą.
Wyprodukowaliście już kilka próbek i może nawet napisaliście
parę artykułów do szkolnej gazetki albo do fanzinu.
Co teraz?
Krok trzeci: Zacznijcie podsyłać propozycje na artykuły.
Podstawy są takie:
Propozycje powinny być zwięzłe: starajcie się poniżej 200 słów.
Powinny podsumowywać proponowane artykuły,
wymieniać osoby, z którymi zrobicie wywiady
albo źródła, z których będziecie czerpać.
Załączcie krótką biografię na końcu, w której wymienicie,
gdzie byliście publikowani i dajcie linki do próbek stylu.
Załączcie, ile mniej-więcej słów będzie w artykule
(trzymajcie się na razie długości 1000 – 1500 słów).
Na początku skupcie się na artykułach wyróżnionych.
Tych, które podkreślają ważne elementy gier lub ich tworzenia.
Mogą to być profile, analizy, reportaże albo nawet artykuły historyczne.
Aby opanować tę kategorię, po prostu idźcie na stronę,
dla której chcecie pisać,
kliknijcie na „wyróżnione artykuły” i zacznijcie czytać.
W tę kategorię najłatwiej się wbić, bo strony często zostawiają recenzje,
newsy i opinie swojej redakcji.
Może uda wam się załapać na recenzję czegoś mniejszego, jak mobilki,
lub nawet opinię, jeśli redaktor stwierdzi,
że dacie radę podejść do tematu w ciekawy sposób.
Chcecie jednak, aby wasz pierwszy artykuł pokazał, co potraficie,
a wyróżnione artykuły są do tego najlepszym sposobem.
Co zatem proponować?
Zacznijcie od czegoś małego.
Pisma są zazwyczaj zawalone propozycjami o tytułach AAA,
więc jeśli nie masz naprawdę ciekawej perspektywy,
lepiej znaleźć mniej znaną grę do opisania.
Alternatywnie, znajdźcie w okolicy małe wydarzenie dotyczące gier
i opiszcie, co jest w nim niezwykłego, odmiennego.
A już najlepiej, jeśli możecie zrobić wywiad z twórcami
(o co dużo łatwiej w przypadku indyków).
To dobry argument, żeby zamówić od was artykuł.
Najważniejsza w propozycji artykułu
jest jednak ciekawa perspektywa, która sprzedaje pomysł.
Zapytajcie się: dlaczego ktokolwiek przeczyta ten artykuł?
Jakie zadaje pytanie, co w nim unikalnego?
Albo lepiej: jaką dodaje perspektywę?
Czy macie doświadczenie albo specjalną wiedzę na ten temat?
Czy zareagowaliście na tę grę w zaskakujący sposób,
którego nikt do tej pory nie opisał?
Dla przykładu, jeśli zaproponujecie “Star Wars Battlefront
jest dobre, bo wygląda i brzmi jak filmy”,
żaden naczelny za to nie zapłaci.
Jeśli jednak zaproponujecie „Star Wars Battlefront pokazuje,
jak tanie jest życie wszystkich poza bohaterami”,
to jest to koncept, który da się sprzedać.
Wiem to, bo Vice kupiło go niedawno od Roba.
Jeśli strona zamówi artykuł, gratulacje.
Piszcie.
Jeśli nie, wróćcie do swojej propozycji.
Zobaczcie, jak można ją poprawić i wyślijcie to komu innemu.
Zawsze zagadujcie po jednym redaktorze na raz.
Proponowanie tego samego wielu redakcjom
na raz jest uznawane za nietaktowne.
Jeszcze jedno: bądźcie grzeczni i profesjonalni.
Szczególnie, jeśli pomysł zostanie odrzucony.
To odpowiednik rozmowy o pracę.
Naczelny nie tylko ocenia pomysł,
ale też autora i czy chce w ogóle z nim pracować.
Nie palcie mostów.
Redaktorzy rozmawiają między sobą.
A możliwe, że ten sam naczelny kupi wasz kolejny pomysł!
Trochę wam zajmie opanowanie trudnej sztuki proponowania pomysłów,
ale są na ten temat książki i warsztaty, które mogą wam w tym pomóc.
Podrzuciliśmy kilka linków w komentarzach.
Gdy już zdobędziecie tę pierwszą publikację, czas świętować.
Potem odbierzcie zapłatę i zróbcie to ponownie.
Zwiększcie ilość swoich artykułów.
Starajcie się sprzedać coś raz na miesiąc.
Potem raz na dwa tygodnie.
Zacznijcie aplikować na pozycje w newsach
i proponować prowadzenie stałych rubryk.
Po kilku miesiącach rzetelnej pracy będziecie wiedzieć,
czy bycie wolnym strzelcem jest dla was.
Może będziecie woleli przejść z tym na etat,
a może będziecie to po prostu robić dla dodatowych paru groszy.
Cokolwiek zechcecie.
Jako freelancerzy, sami jesteście sobie szefami.
Powodzenia!
Do zobaczenia za tydzień!
Tłumaczenie: Błażej “Woland” Żywiczyński www.gamesmakingnoob.com
Synchronizacja i korekta: Ela “Rosia” Żywiczyńska www.rosiomak.com